Diana jest odkryciem mojego asystenta. Tak bardzo zafascynowały mnie zdjęcia z jej udziałem, że przekręciłam nieświadomie zupełnie jej imię na … Grażyna. Dianę strasznie, strasznie, strasznie przepraszam.
Związki Diany z fotografią ślubną są na razie jeszcze dość luźne ale muszę powiedzieć, że w tej sesji, grając „przyszłą pannę młodą” spisała się świetnie. Ponieważ od czasu do czasu muszę odświeżyć swój warsztat bez stresu „plenerowego programu obowiązkowego” postanowiłam stoczyć nierówną walkę z techniczną stroną mocy.
Efektem całodniowej zabawy z Dianą i koparkami jest kilka nowych, oryginalnych pomysłów. Panny Młode – strzeżcie się ;)





Elu, fotografuję przemysł – możesz mi napisać co to za fabryka? (zdjęcia super!)